Czarodziejski pam-flet – czyli jak czerpac z zycia
czerpiac z meza pieniadze,
z jednego kochanka czerpiac inspiracje,
z drugiego kochanka czerpiac kontakty
(na isnienie wiekszej liczby kochankow Artystki nie mam jeszcze twardych dowodow ale nad tym caly czas pracuje…)
August 8, 2008
w rolach glownych wystepuja:
Dariusz Mikulski – dyrygent , dyrektor filharmonii walbrzyskiej , prywatnie – kochanek rezyserki Anny Dlugoleckiej, na codzien wydaje mu sie ze swoja paleczka wymachuje samodzielnie- zwany dalej DYREKTOREM www.filharmonia-sudecka.pl www.concorno.de
Anna Dlugolecka – podrozniczka, poetka, projektantka mody a odkad ponownie zostala kochanka DYREKTORA takze rezyserka oper, prywatnie – zona DON GIOVANNIEGO przyprawiajaca mu rogi od chwili gdy postanowila zostac artystka, a na codzien – przez nikogo nie rozumiana, biedna artystka z budzetem od glupiego meza SPONSORA, zwana dalej ARTYSTKA www.annadlugolecka.pl
Don Giovanni – frajer, rogacz i filantrop (SPONSOR) wykladajacy kazde pieniadze na pomysly i samorealizacje ARTYSTKI , prywatnie jej maz, na codzien znudzony opowiesciami o drodze do samorealizacji niewiernej zony i jej kolejnych chloptasiach ktorzy potrzebuja kasy , zwany dalej DON GIOVANNIM (DG)
Marszalek Wojewodztwa Dolnoslaskiego – filantrop niemiej naiwny co DON GIOVANNI gdyz przeznacza panstwowe pieniadze na zabawy kochankow (DYREKTORA i ARTYSTKI) w opere, prywatnie calkiem rowny gosc zwany dalej MARSZALKIEM – bedzie adresatem tej sztuki na rowni z mediami
SCENA 1 i nie ostatnia
Niedziela 20.04.2008 godz 14.25 czasu srodkowoeuropejskiego
DG przebywajac chwilowo poza granicami kraju dowiaduje sie , ze do jego domu pod Warszawa wdarla sie wlasnie ARTYSTKA w towarzystwie DYREKTORA
i na oczach zdumionego i zaskoczonego chlopca opiekujacego sie domem DG , zaczela wynosic dokumenty firmy nalezacej do DG. DYREKTOR (PAN) aby nie pozostawac
w tyle za swa kochanka zabral ze soba i zapakowal do samochodu ARTYSTKI (oplacanego przez DG) komputer nalezacy oczywiscie do firmy DG.
DG , kiedy juz ochlonal ze zdumienia bezczelnoscia i glupota kochankow (rozumiejac calkiem dobrze ich motywy i desperacje , gdyz odmowil finansowania kolejnych pomyslow
operowych) poprosil ARTYSTKE grzecznie w smsach (gdyz jest czlowiekiem praktycznym oszczedzajacym glownie na sobie) aby odwiezli z powrotem rzeczy (w koncu to
przeciez i tak ich nic nie kosztuje bo za paliwo placi DG) – uslyszal , ze teraz maja go w reku i jesli nie spelni ich zadan to nie tylko skonczy w wiezieniu ale nigdy wiecej nie zobaczy
swojej corki , ktora ma niestety z ARTYSTKA (dowody na glupote kochankow w postaci smsow wkrotce do przeczytania na podstronie a tymczasem do wgladu w telefonie DG).
DG przyzwyczajony przez ostatnie lata do podobnych wystepow ARTYSTKI postanowil zglosic w/w historie na policje oraz przeslac niniejszy “scenariusz” do wszystkich mediow
i instytucji zainteresowanych ‘popieraniem” sztuki w polsce a takze publikowac w internecie we wszystkich mozliwych miejscach ku przestrodze potencjalnych SPONSOROW.
a oto sakramentalne slowa Artystki przeslane Don Giovanniemu (zapewne z wdziecznosci za wszystko co zrobil aby mogla realizowac swoje marzenia) :




Chłopie!!! Uciekaj… ja myślałem ze to ja mam źle ze zdradzającą ciągle chcącą wrócić żoną alkoholiczką. Trzymaj się jak najdalej, zadnej kasy jej nie dawaj – NIC. Jak pójdzie do sądu po alimenty czy do opieki społecznej wtedy masz obowiazek dać, ale bez tego nie dawaj NIC.
Zerwij wszystkie konatkty i nie odzywaj sie do niej. NIE JESTEŚ NIJAK ODPOWIEDZIALNY ZA TO CO ONA WYPRAWIA.
Wiem dziecko… u mnie szczęście w nieszcześciu nie mamy dzieci. Walcz o nie!
Nie musisz nawet zapewniac jej mieszkania.. Czekaj na wyrok sądu jak zasądzi alimenty o ile zasadzi.
W interesach słyszę dobrze idzie – tu pewnie umiesz być stanowczy, trzeba się i tego nauczyć i wobec artystki.
Ja jebię. I od razu przepraszam za …kolokwializm:).
O ile to wszystko jest prawdą najprawdziwszą, a nie blogową kreacją, to ja niniejszym :
1. podziwiam za odwagę
2. gratuluję pasji
3. zazdroszczę, że mnie nie starczyło odwagi, żeby zaznać największej rozkoszy, jaką można sobie zafundować na otarcie łez, czyli zemsty.
Ale, ponieważ zemsta jest w koncu zimną przekąską, to zawsze jest czas, zawsze jest czas.
Pozdrawiam
j.c.
przeczytałem całość w ciągu minionego weekendu. wciągnęło mnie niczym dobra książka. aż wierzyć mi się nie chce, że takie historie dzieją się naprawdę, po prawdzie po sąsiedzku. czysta abstrakcja! ale ja tam nieobyty, nieświatowy, wręcz zaściankowy jestem, więc muszę w swej ograniczoności umysłu przyznać, że takie rzeczy poza moim małym spokojnym wycinkiem świata mogą się zdarzyć.